KontaktGagarina 11, 87-100 Toruń, p.3
tel.: +48 56 611 22 36
+48 56 611 22 37
fax: +48 56 611 47 56
e-mail: program@absolwent.umk.pl
obrazek nr 1

Znani absolwenci UMK

Robert Małecki

obrazek: [fot. Mikołaj Starzyński]
fot. Mikołaj Starzyński

Absolwent filozofii 2003
Pisarz, politolog, filozof, dziennikarz, nauczyciel kreatywnego pisania


Nota biograficzna

Robert Małecki jest autorem poczytnych kryminałów. Uznawany za jednego z najlepszych w tej branży. Laureat dwóch najważniejszych polskich nagród dla autorów literatury kryminalnej – Nagrody Wielkiego Kalibru i nagrody Kryminalnej Piły, a także wyróżnienia przyznanego podczas Festiwalu Kryminalna Warszawa. Otrzymał je za powieść „Skaza” otwierającej cykl kryminalny z komisarzem Bernardem Grossem. Jego debiutancka powieść pt. „Najgorsze dopiero nadejdzie” została wybrana w plebiscycie czytelników Magazynu Pocisk najlepszym debiutem kryminalnym 2016 roku.

Jest absolwentem filozofii na UMK, pracę magisterską pisał pod kierunkiem prof. Włodzimierza Tyburskiego, w ówczesnym Zakładzie Etyki. Był członkiem a później prezesem Studenckiego Koła Naukowego Filozofii Praktycznej, organizatorem debat interdyscyplinarnych m.in. debaty z udziałem filozofów, socjologów, psychologów i dziennikarzy, poświęconej dyskusji nt. pierwszej polskiej edycji programu telewizyjnego pt. „Big Brother”.

Ukończył studia magisterskie na kierunku politologia na Akademii Bydgoskiej (dziś Uniwersytet Kazimierza Wielkiego).

Pracował jako reporter w Dzienniku Pomorza i Kujaw „Nowości”, był kierownikiem oddziału Nowości Grudziądzkich, a także dyrektorem wydziału komunikacji społecznej i informacji Urzędu Miasta Torunia.

Obecnie zawodowo zajmuje się powieściopisarstwem.


Wywiad

Najpierw studiował Pan politologię w Bydgoszczy, ale postanowił Pan także pogłębić wiedzę na UMK, wybierając filozofię. Dlaczego akurat taki kierunek?

– To było jak olśnienie. Zajęcia z filozofii i etyki na politologii ukształtowały moje zainteresowania. Byłem przekonany, że studia filozoficzne, to najlepsze, co może mnie spotkać. I nie myliłem się. Po pierwszym roku studiowania politologii przygotowałem się do egzaminów na filozofię w Toruniu.

O czym i u kogo pisał Pan pracę magisterską i jak Pan to wspomina?

– Moje filozoficzne zainteresowania kierowały się wokół aksjologii. Dlatego niemal od samego początku studiów starałem się o to, by promotorem mojej pracy magisterskiej został prof. Włodzimierz Tyburski. I rzeczywiście pod Jego kierunkiem napisałem pracę pt. „Ku odpowiedzialności. Filozoficzno-aksjologiczne  studium wartości odpowiedzialności w polskiej filozofii i etyce XX wieku”. W głównej mierze opierałem się na filozofii Romana Ingardena i Karola Wojtyły, ale pamiętam, że w pracy zawarłem też rozdział o roli odpowiedzialności w etykach zawodowych, w tym w etyce dziennikarskiej.

Czy wspomina Pan kogoś szczególnego z grona wykładowców, studentów? Które zajęcia, lektury najbardziej zapadły Panu w pamięć?

– Pewnie! To był wspaniały czas, bo studiowanie na filozofii na UMK było dla mnie niezwykłym, pozytywnym doświadczeniem. Bardzo miło wspominam nieżyjącego już profesora Perzanowskiego, u którego na pierwszym roku oblałem logikę i musiałem zdawać poprawkę. Brałem udział w znakomitych wykładach profesora Wróblewskiego z historii filozofii starożytnej, profesora Tyburskiego, Wiśniewskiego i  Grabowskiego. Świetnie wypadały ćwiczenia u ówczesnych doktorów: Adama Grzelińskiego i Marcina Zdrenki. Mógłbym tu jeszcze długo wymieniać kolejnych pracowników dawnego Instytutu Filozofii.

Zanim zaczął Pan pisać książki, zbierał Pan zawodowe doświadczenia, pracując jako dziennikarz i redaktor, nadzorując politykę informacyjną Miasta Torunia i Toruńskich Wodociągów i nagle… stał się Pan zawodowym pisarzem!  Czy to był z góry obrany cel, do którego dążył Pan przez te wszystkie lata? Kiedy zaczął Pan pisać powieści?

– Pierwszy raz o napisaniu powieści i o tym, by żyć z pisania pomyślałem w 2009 roku. Stało się to po przeczytaniu jednej z powieści Harlana Cobena, amerykańskiego mistrza thrillerów. To był impuls do niesamowitych zmian w moim życiu, do wyjazdów na Międzynarodowy Festiwal Kryminału we Wrocławiu na organizowane tam warsztaty literackie. Poznałem wówczas czołowych polskich pisarzy tego gatunku. I tak, krok po kroku, zrealizowałem swoje marzenia. Najpierw o wydaniu powieści – to się stało w 2016 roku, a niespełna cztery lata później – w 2020 – o przejściu na pisarskie zawodowstwo i porzuceniu pracy etatowej w spółce miejskiej.

Czy od samego początku pisał Pan tak modne dzisiaj kryminały? Wolał Pan pisać o kolegach po fachu Sherlocka Holmesa niż samemu zostać detektywem?

– Tak, ponieważ literaturą gatunkową nasiąkałem od młodości, właśnie od chwili kiedy przeczytałem pierwsze opowiadania o Sherlocku Holmesie.

Co wyróżnia Pana powieści spośród ponad dwustu kryminałów polskich autorów, które co roku ukazują się w naszym kraju? Warsztat pisarski? Intryga? Bohater?

– To bardzo trudne pytanie. Najlepiej odpowiedzieliby na nie moi czytelnicy. A oni podkreślają, szczególnie jeśli mowa o cyklu chełmżyńskim, że podoba im się zarówno bohater, introwertyczny policjant, komisarz Bernard Gross, jak i sam mroczny, pełen melancholii klimat opowieści, a także dobrze odwzorowany obraz społeczności niewielkiego miasta.

Wystartował Pan od razu z trylogią, w której jeden wątek spina wszystkie części, a jednocześnie każdy z nich opowiada inną historię. Skąd tyle odwagi u debiutanta? Ktoś Panu doradził obranie takiej strategii?

– To było jak porwanie się z motyką na słońce. Pomyślałem sobie, że każdy szanujący się pisarz literatury gatunkowej musi mieć na swoim koncie trylogię. Dziś pewnie bym się nie odważył na ten krok. Bo łatwo napisać pierwszy tom, nieco trudniej drugi, a najgorzej trzeci, w którym trzeba umiejętnie podomykać wszystkie wątki. Ale na szczęście to marzenie o trylogii mam już  za sobą i teraz mogę oddawać się pisaniu dłuższego cyklu kryminalnego, bo taka w zamierzeniu jest seria z komisarzem Grossem, oraz pisaniu powieści spoza serii, tzw. stand-alone, a więc bez kontynuacji.

Bohaterem debiutanckiego kryminału „Najgorsze dopiero nadejdzie” jest dziennikarz Marek Bener. On też ukończył filozofię i słucha muzyki takiej jak Pan. Komisarz Bernard Gross, bohater trzech kolejnych książek, uprawia modelarstwo plastikowe – Pana hobby. Ile prawdziwych postaci i zdarzeń przenosi Pan do fikcji?

– Zazwyczaj się przenosi własne doświadczenia na tworzone postaci, ale to nigdy nie może być tak, że bohater literacki jest stuprocentowym odzwierciedleniem autora. To nie miałoby żadnego sensu. Marek Bener, jest tak samo jak ja, wielkim miłośnikiem zespołu Dżem. Przekazałem mu też sporo moich zawodowych doświadczeń i rodzaj ukończonych studiów. Ale nic ponadto. Z kolei komisarz Gross otrzymał ode mnie tylko pasję modelarską. Ale otrzymał ją dlatego, że praca modelarska ma wiele wspólnego z jego pracą zawodową. W śledztwie policyjnym z wielu elementów buduje się pełen obraz zdarzenia kryminalnego. W modelarstwie z wielu drobnych elementów składa się gotowy model.

Czy w kolejnych książkach pojawi się w tle pandemia  koronawirusa?

– Jeśli chodzi o pandemię w ujęciu literackim, to u mnie chyba nie ma co na nią liczyć. Powieści z komisarzem Grossem skonstruowane są tak, że na końcu opowieści rozpoczyna się kolejne śledztwo. Finał w „Zadrze” obejmuje końcówkę 2018 roku, więc do pandemii jeszcze daleko, przy założeniu, że każde śledztwo obejmuje mniej więcej jedną porę roku. A w innych powieściach, tych które dopiero zamierzam napisać, pandemia być może pojawi się jako tło zdarzeń. Pewne jest jednak to, że nie planuję pisać thrillera medycznego, ani żadnej sensacji, w której główny bohater będzie musiał obronić świat przed chciwymi koncernami farmaceutycznymi, a w konsekwencji przed zarazą.

Akcja pierwszej trylogii toczy się w Toruniu, gdzie Pan mieszka. Ale drugą trylogię z jej bohaterem – komisarzem Bernardem Grossem – osadził Pan w Chełmży i w Grodnie. Dlaczego akurat tam?

– Po trylogii toruńskiej szukałem nowego miejsca do opowiadania zupełnie innych historii, z kameralną, pospolitą zbrodnią na pierwszym planie, która wydarzyła się w niewielkim miasteczku. Długo szukałem odpowiedniego miejsca, a nie widziałem tego, co miałem pod nosem. Po pierwsze, w Chełmży pracowałem jako dziennikarz Nowości, spotykałem się tam z mieszkańcami na tak zwanych dyżurach reporterskich. Po drugie, długo, długo potem obejrzałem serial „Belfer”, którego część scen kręcono właśnie w Chełmży. Pomyślałem więc, że pojadę do tego miasta i przyjrzę mu się dokładniej. Zjawiłem się tam z kolegą w styczniu albo lutym 2018 roku i gdy tylko przeszedłem się pomostem nad zamarzniętym jeziorem i zobaczyłem panoramę miasta ukrytą za zimową mgłą, już wiedziałem, że idealnie trafiłem.

Inaugurująca drugą trylogię „Skaza” zebrała najważniejsze laury w literaturze kryminalnej w 2019 roku. Ile zwycięskich statuetek Pan za nią zdobył?

– Otrzymałem za nią Nagrodę Wielkiego Kalibru oraz Nagrodę Kryminalnej Piły przyznawaną dla najlepszej polskiej miejskiej powieści kryminalnej, a także wyróżnienie na Festiwalu Kryminalna Warszawa, odbywającym się w ramach międzynarodowych Warszawskich Targów Książki. W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że „Skaza” spotka się z uznaniem tak różnych gremiów jurorskich.

Prowadzi Pan obecnie kursy podstaw pisania, ale wcześniej sam Pan z nich korzystał, m.in. u naszego partnera – Maszyny do Pisania. Czego konkretnie uczy Pan na takim kursie? Czy warsztat pisarski autora kryminałów jest inny niż autora zwykłej powieści? Czy nie obawia się Pan, że zdradzając swoje pisarskie sekrety, wychowa Pan sobie konkurencję?

– To nie jest tak, że na warsztatach skupiam się wyłącznie na kryminałach. Przed rozpoczęciem każdego kursu pytam uczestników, w jakim gatunku planują napisać swoje teksty i staram się odpowiadać na ich potrzeby. Na kursie podstaw pisania zajmujemy się konstruowaniem bohatera i fabuły, dobieramy miejsce akcji oraz rodzaj narratora – bez względu na rodzaj pisanego tekstu. Sam też kiedyś byłem uczestnikiem podobnych warsztatów, co wpłynęło na to, że w 2016 roku mogłem zadebiutować. Dziś spłacam ten dług starając się, najlepiej jak umiem, przygotować piszących do ukończenia powieści oraz wejścia z nią na rynek. Konkurencji nie można się obawiać, bo ona jest niezbędna i stymuluje mój pisarski rozwój. Poza tym, bez względu na to czy prowadzę kurs, czy nie, książki nowych autorów i tak będą trafiały na księgarskie półki.

Czy przy pisaniu korzysta Pan z porad ekspertów, np. policjantów, prokuratorów, lekarzy itp.? Czy sam robi Pan research przed pisaniem książki, kupuje specjalistyczne książki?

– Oczywiście, że korzystam, bo oprócz tego, że próbuję zdobyć wiedzę w określonej dziedzinie, przeprowadzić dokładny research do każdej z moich powieści, wolę mieć pewność, że nie popełnię błędu. Dlatego fragmenty tekstów wysyłam moim ekspertom do oceny. I wówczas otrzymuję uwagi, które – chcąc pisać realistyczne powieści – z przyjemnością uwzględniam.

Na utrzymywanie się wyłącznie z pisania zdecydował się Pan pod koniec 2019 r. Jak wygląda codzienne życie pisarza, którego obowiązują nieprzekraczalne terminy oddania książki do Wydawnictwa? Ile książek w roku zamierza Pan pisać? Ile godzin dziennie poświęca Pan na pisanie?

– Umówiłem się z wydawcą na pisanie dwóch powieści rocznie. Zazwyczaj wygląda to tak, że dwa miesiące przeznaczam na research, a cztery na codzienne pisanie. I rzeczywiście wówczas moja praca nie różni się niczym od pracy biurowej. Po prostu siadam do laptopa i piszę. Ustawiam sobie limit dzienny na napisanie piętnastu tysięcy znaków ze spacjami. Zazwyczaj pisałem nieco mniej, bo dziesięć tysięcy, ale w okresie pandemii miałem więcej czasu.

Jak Pan odpoczywa? Czy znalazł pan sobie nowe hobby?

– Najlepiej odpoczywam z książką  w ręku albo w modelarni. Tam następuje pełny reset, chociaż trzeba dodać, że pisarz pracuje ciągle. Kiedy biegam, myślę o swojej powieści, o tym, co może się w niej wydarzyć. Kiedy robię obiad, też myślę o powieści i o bohaterach. Tak samo jest, kiedy sklejam modele.

–  Nad czym Pan teraz pracuje i kiedy mija deadline?

–  W połowie kwietnia ukończyłem kolejną powieść, a obecnie mamy połowę maja i właśnie w tym miesiącu chciałbym rozpocząć pracę nad kolejnym tomem opisującym śledztwo komisarza Grossa. Deadline wypada pod koniec października. Proszę trzymać kciuki!

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Kinga Nemere-Czachowska (19.05.2020)


Publikacje

Trylogia toruńska (bohater Marek Bener)

  1. „Najgorsze dopiero nadejdzie” (2016)
  2. „Porzuć swój strach” (2017)
  3. „Koszmary zasną ostatnie” (2018)

Cykl chełmżyński (bohater Bernard Gross)

  1. „Skaza” (2018)
  2. „Wada” (2019)
  3. „Zadra” (2020)

Opowiadania opublikowane w antologiach

  1. „Takie rzeczy się nie zdarzają” w antologii „Kryminalna Piła. Błąd w sztuce” (2013)
  2. „Rozczarowałaś mnie, Christine” w antologii „Czas zbrodni. Zmyślone kroniki kryminalnego Wrocławia” (2015)
  3. „Horyzont” w antologii „Rewers” (2016)
  4. „Pustka” w antologii „Nikomu się nie śniło” (2017)
  5. „Kosa” w antologii „Zabójczy pocisk” (2018)
  6. „Gra” w antologii „Balladyna” (2019)

Najważniejsze nagrody i wyróżnienia

  • Laureat konkursów na opowiadanie kryminalne w ramach Festiwalu Kryminalna Piła’2013 i Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu w latach 2012-2014
  • Laureat plebiscytu czytelników Magazynu literacko-kryminalnego „Pocisk” na Najlepszy Debiut Kryminalny 2016 roku za powieść „Najgorsze dopiero nadejdzie” (2016)
  • Laureat „Złotej Karety” NOWOŚCI’2017 w kategorii „Kultura” za cykl kryminałów z Toruniem w tle (2018)
  • Laureat nagrody „Kryminalnej Piły” za powieść „Skaza”, którą uznano za Najlepszą Polską Miejską Powieść Kryminalną 2018 roku (2019)
  • Zdobywca wyróżnienia na Festiwalu Kryminalna Warszawa za powieść „Skaza” (2019)
  • Laureat Nagrody Wielkiego Kalibru na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu za powieść „Skaza” (2019)
  • Nominowany do nagrody „Czarnego Kapelusza” w kategorii: najciekawsza postać polskiej powieści kryminalnej (za Bernarda Grossa bohatera „Skazy”) na Poznańskim Festiwalu Kryminału Granda (2019)

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

Robert Małecki [fot. Mikołaj Starzyński] Robert Małecki - Najgorsze dopiero nadejdzie Robert Małecki - Porzuć swój strach Robert Małecki - Koszmary zasną ostatnie Robert Małecki - Skaza Robert Małecki - Wada Robert Małecki - Zadra