KontaktGagarina 11, 87-100 Toruń, p.3
tel.: +48 56 611 22 36
+48 56 611 22 37
fax: +48 56 611 47 56
e-mail: program@absolwent.umk.pl
obrazek nr 1

Aktywni absolwenci UMK

Justyna Sobczyk

obrazek: Próba spektaklu "Rewolucja, której nie było" [fot. Grzegorz Press]
Próba spektaklu "Rewolucja, której nie było" fot. Grzegorz Press

Absolwentka pedagogiki specjalnej 2001 na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

Reżyserka i aktorka teatralna, założycielka Teatru 21, jedynej w Polsce grupy scenicznej, której członkami są osoby z zespołem Downa i autyzmem

Oprócz studiów pedagogicznych na UMK Justyna Sobczyk ukończyła również wiedzę o teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie oraz podyplomowe studia pedagogiki teatru na Uniwersität der Künste w  Berlinie. Była stypendystką organizacji GFPS (Gemeinschaft für Wissenschaft und Kultur in Mittel- und Osteuropa – Stowarzyszenie Naukowo-Kulturalne w Europie Środkowej i Wschodniej), DAAD (Deutscher Akademischer Austausch Dienst – Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej) oraz  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W 2016 roku została laureatką nagrody "Kamyk" im. Konstantego Puzyny. Nagroda została przyznana za działalność teatralną i pedagogiczną, łączącą sztukę i życie, twórczą oryginalność z zaangażowaniem w sprawy publiczne.


Studia

– Co skłoniło Panią do studiowania pedagogiki specjalnej na UMK?

Było to doświadczenie, które zyskałam w Pracowni Brata Alberta. Pracownię zaczęłam „odwiedzać” pod koniec liceum, jej kierownikiem był wówczas profesor Andrzej Wojciechowski. Atmosfera nieskrępowanej twórczości i szacunek okazywany przez prowadzących osobom z niepełnosprawnościami był dla mnie unikatowym doświadczeniem. Myślę, że w swojej późniejszej pracy szukałam przełożenia tej jakości relacji w swojej pracy.

– Jakie jest Pani najsilniejsze wspomnienie związane ze studiami na UMK i naszą uczelnią? Czy jakieś konkretne wydarzenie lub osoba miała szczególny wpływ na Pani dalsze życie?

Z pewnością spotkanie, do którego często wracam, dotyczy profesora Andrzeja Wojciechowskiego i jego zajęć, przede wszystkim ćwiczeń. Początkowo byłam bardzo niezadowolona z zaproponowanej przez profesora formy, mianowicie podczas ćwiczeń rysowaliśmy piórkiem i tuszem zostawione na ławkach przez profesora różne obiekty, np. suszone kwiaty. Nie należę do osób, które mają talent plastyczny, dlatego – na początku zajęć, nie rozumiejąc jeszcze celu – gotowały się we mnie emocje. Byłam zła, że muszę na zajęciach na pedagogice specjalnej robić coś takiego. Najważniejsze, co wielokrotnie podkreślał profesor, było oddanie w rysunku prawdy, czyli mieliśmy oddać w swojej pracy dokładnie to, jak dany przedmiot wyglądał. Pamiętam, jak po 3 godzinach zajęć, oddawałam niedokończoną pracę…

Z czasem praktykowanie rysunku, w tak przedstawionej idei, stało się dla mnie jakimś unikatowym przeżyciem. Niczego nie dodawać, nie zmieniać, zobaczyć coś takim, jakie jest…. Do tej pory to doświadczenie pracuje we mnie w działalności teatralnej. Zobaczyć człowieka, który stoi przede mną i nie dodawać do niego nic ze swojego repertuaru przemyśleń. Najpierw go zobaczyć, usłyszeć, pobyć z nim…

Atmosferę i program studiów stworzyłam samodzielnie, decydując się na symultaniczne studiowanie pedagogiki na UMK, wiedzy o teatrze (tryb zaoczny) na Akademii Teatralnej w Warszawie oraz praktykowanie w Teatrze Wiczy. Dopiero to ustawienie programowe odpowiedziało na moje zainteresowania. Jak się jednak okazało nawet taki zestaw okazał się niewystarczający, bo zaraz po studiach odnalazłam kierunek, którego intuicyjnie szukałam. Były to dwuletnie podyplomowe studia Pedagogika teatru na Uniwersytecie Sztuki w Berlinie.

– W jakim momencie Pani życia pojawił się teatr i zadomowił się na dobre?

Teatr pojawił się bardzo wcześnie, już w 6 klasie szkoły podstawowej ;) I od tego czasu byłam przekonana, że to obszar, w którym chcę się rozwijać. Trochę zajęło mi odkrycie tego, co chcę robić na tym polu. Polski system nie kształcił wówczas pedagogów i pedagożek teatru. Wspominam o tym w czasie przeszłym, bo od 6 lat Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, w którym pracuję, wraz z Instytutem Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim takie dwuletnie studia podyplomowe prowadzi. Mam przyjemność współkierować tymi studiami wraz z dr Zofią Dworakowską. Wracając do Polski po ukończonych w 2004 roku studiach w Berlinie,  dokładnie wiedziałam, co chcę robić. Problemem było jednak to, że teatry instytucjonalne w Polsce nie wiedziały, że takie pole [red. pedagogika teatru] może rozwijać i że jest za to odpowiedzialne. Patrzono na mnie, jakbym spadła z kosmosu.

Praca

– Pracuje Pani w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie i w Teatrze Polskim w Poznaniu. Jakie były początki Pani drogi zawodowej jako reżyserki?

W 2005 roku moje doświadczenie i wiedzę docenił Maciej Nowak, który zatrudnił mnie na etacie i dał zielone światło dla rozwoju pedagogiki teatru w nowo powstałej instytucji kultury – Instytucie Teatralnym. Z Teatru Polskiego w Poznaniu otrzymałam swoje pierwsze zaproszenie do pracy nad spektaklem, w którym grali zawodowi aktorzy. To również Maciej Nowak, który przyglądał się mojej pracy z Teatrem 21, kiedy już został dyrektorem Teatru Polskiego w Poznaniu, dał mi pierwszą szansę wyreżyserowania spektaklu – była to „Ojczyzna” Krystyny Miłobędzkiej.

– W 2005 roku założyła Pani Teatr 21, którego aktorami są osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Wystawiała z nim spektakle m.in.: w Teatrze Dramatycznym, Teatrze Powszechnym i Teatrze Soho w Warszawie. Grupa występowała również na festiwalu Brave we Wrocławiu, poznańskiej Malcie, All About Freedom w Gdańsku i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, a także za granicą: na  Normal Festival w Pradze, Menteatral w Neratovie oraz No Limits w Berlinie. W jakich okolicznościach pojawił się pomysł na tworzenie „prawdziwego teatru” zamiast prowadzenia zajęć teatroterapii?

Po ukończonych studiach w Berlinie już dokładnie wiedziałam, że zależy mi na tworzeniu teatru z osobami z niepełnosprawnościami. Skończyłam uczelnię artystyczną, a polem pracy był teatr i sztuki performatywne. Berlińska pedagogika teatru przygotowuje osoby, które świadomie decydują się na pracę z aktorami, którzy nie legitymują się dyplomami szkoły teatralnej. Przygotowuje do korzystania w pracy reżyserskiej z metod, które wnoszą wraz z osobami aktorów na scenę ich doświadczenia, przemyślenia, historie, ciała, głosy… Często są to grupy, których głos jest w społeczeństwie słabo słyszalny: grupy osób starszych, bezdomnych, dzieci, młodzieży, kobiet, emigrantów, osób z niepełnosprawnościami…. Ta praca nie jest terapią, opiera się na innych założeniach, dąży do spotkania z widownią. Niemiecka pedagogika teatru wnosi na scenę tematy społeczne. Ma ostre, krytyczne oko, ale też okazuje dużo empatii w stosunku do aktorów, od których nie oczekuje śpiewania w skali, tańczenia w rytmie, wyraźnego mówienia. To, co jest najważniejsze, to potrzeba głośnego, publicznego zaznaczenia swojej obecności na scenie.

– W wywiadach podkreśla Pani, że spektakle Teatru 21 powstają w procesie grupowym, współautorami są sami aktorzy. Jak przebiega proces twórczy?

Tak, scenariusz spektaklu tworzy się do samego końca z zespołem. w procesie rozmów z aktorami, a raczej uważnego słuchania tego, o czym rozmawiają, jak się zmieniają, jak przeżywają świat. Dużo improwizujemy, a wszystko jest spisywane przez dramaturżkę Justynę Lipko-Konieczną. Moja metoda pracy daleka jest od siedzenia na krześle i mówienia aktorom, co mają robić. Teatr rodzi się w spotkaniu, na scenie, nie rodzi się w głowie reżysera w domu. Zaczynamy od pomysłu, tematu, wydarzenia (jak było w przypadku „Rewolucji, której nie było”, a która dotyczyła protestu w Sejmie). Zaczynamy powoli zgłębiać temat, rozmawiać o nim, badamy pole startowe – czyli sprawdzamy, co aktorzy w danym temacie mają do powiedzenia, i otwieramy to pole coraz bardziej i bardziej… zarówno w rozmowie, w improwizacjach tekstowych, w pracy z ciałem (wzajemnie wymieniamy się na scenie: ja i choreografka Justyna Wielgus) i odbijając się od swoich pomysłów, idziemy dalej…

– Skąd czerpie Pani pomysły na kolejne spektakle Teatru 21? Jakie motywy pojawiają się najczęściej?

Różne są drogi… czasami jest to ważne wydarzenie, którego czujemy, że nie powinniśmy pominąć milczeniem („Rewolucja, której nie było”). Czasami inspirację znajduję na wystawie sztuki współczesnej („Trolle”, spektakl dla dzieci, którego inspirację odnalazłam, oglądając prace norweskiej artystki Tori Wranes). Innym razem są to marzenia i wartości (tak było w przypadku teatralnego serialu w 3 odcinkach): miłość („Statek miłości”); pieniądze i marzenie o własnym teatrze („Upadki”); rodzina, samodzielność, społeczne strategie na integrację („Klauni, czyli o rodzinie”). Czasem inspiracją są książki („Śmiertelnie trudna grana podstawie książki „Gęś, Śmierć i tulipan”). Mamy również na swoim koncie wydarzenia performatywne dla Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, które były owocem pracy wokół konkretnych świąt żydowskich: święta: Purim, Pesach, Tisza be-Aw, Tu bi-Szwat.

– Nad czym obecnie pracuje grupa?

Obecnie pracujemy nad projektowaniem nowego sezonu Centrum Sztuki Włączającej, które jako Teatr 21 powołaliśmy, i na którego rozwój otrzymaliśmy 3-letnie dofinansowanie z Biura Kultury Miasta Stołecznego Warszawy. I remont zaprząta nam głowę. Koszt adaptacji – remontu przestrzeni po sklepie wielobranżowym na przestrzeń przystosowaną do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – przerósł nasze możliwości… Jesteśmy w trakcie zbiórki pieniędzy na remont miejsca, które znaleźliśmy po 15 latach tułaczki po warszawskich instytucjach kultury. Dlatego cały czas głośno zachęcamy do wpłat na ten cel – pierwsze w Polsce miejsce dedykowane sztuce osób z niepełnosprawnościami, edukacji włączającej i rozwojowi disability studies.

Działalność pedagogiczno-naukowa

– Jest Pani współzałożycielką Stowarzyszenia Pedagogów Teatru i reżyserką spektakli dla dzieci, w tym m.in.: „Teatralnego Placu Zabaw Jana Dormana” oraz „Ojczyzny” w Teatrze Polskim w Poznaniu. Wspólnie z Zofią Dworakowską kieruje na Uniwersytecie Warszawskim studiami podyplomowymi w zakresie pedagogiki teatru. Jak się Pani odnajduje w roli mentora? Jakie wartości stara się przekazać młodemu pokoleniu pedagogów?

Figura mentorki nie jest mi bliska. Oczywiście zdaję sobie sprawę z doświadczenia, pewnych kompetencji i wiedzy, które przez lata zebrałam i chętnie się tym dzielę. Lubię takie sytuacje, ale dalekie one są od wystąpień ex cathedra, chętniej proponuję studentom / studentkom  formę warsztatową, która umożliwia wymianę myśli.  Wartości, które są niezmiennie dla mnie ważne, to szacunek dla podmiotowości wszystkich, z którymi pracuję; powoływanie sytuacji, w których każdy może się rozwinąć, pójść o krok dalej;  twórcza, nie odtwórcza praca, słuchanie zarówno swojej intuicji, jak i pozostanie w bliskim kontakcie ze światem.

– W 2017 roku Fundacja Teatr 21 wydała książkę „Odzyskiwanie obecności. Niepełnosprawność w teatrze i performansie”. W jakich okolicznościach powstała publikacja? Jak rozwija się dyscyplina badawcza disability studies w Polsce?

Za tę publikację były odpowiedzialne Justyna Lipko-Konieczna (członkini zarządu w Fundacji Teatr 21) oraz dr Ewelina Godlewska-Byliniak. To wielka praca wykonana przez dziewczyny, które w Centrum Sztuki Włączającej rozwijają pole badawcze i wydawnicze.

Jesteśmy w momencie, kiedy dyscyplina disability studies zaczyna w Polsce pojawiać się symultanicznie w wielu miejscach. Przechodzi szczelinami i różnymi pojedynczymi głosami polskich badaczek. Teatr 21 bardzo świadomie wybiera książki, które są tłumaczone na język polski, a które stanowiły kamienie milowe w ugruntowaniu tej nauki w Wielkiej Brytanii czy USA. Już na jesieni wydajemy kolejne dwie pozycje Rosemarie Garland-Thomson, przedstawicielki badań nad niepełnosprawnością i teorii feministycznej: „Niezwykłe ciała. Przedstawienia niepełnosprawności fizycznej w amerykańskiej kulturze i literaturze” oraz „Gapienie się, czyli o tym, jak patrzymy”. British Council jako instytucja również przyczynia się do rozwijania tego pola na gruncie polskim, wchodząc we współpracę z Instytutem Muzyki i Tańca, z Instytutem Teatralnym czy z nami. Jest wiele osób zaangażowanych we wprowadzenie tej ważnej społecznie zmiany w Polsce, ale rozsianych po całym kraju. Czujemy, że potrzeba siłę tych głosów zebrać w jednym miejscu i wzmocnić ich wydźwięk na gruncie społecznym, politycznym, artystycznym czy edukacyjnym.

– Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Doprowadzić do ukończenia remontu przestrzeni Centrum Sztuki Włączającej. Traktuję to symbolicznie, jako znalezienie realnej przestrzeni dla sztuki osób z niepełnosprawnościami, dla disability studies i inkluzywnej pedagogiki teatru. W ramach CSzW będzie się dużo działo i wokół tego miejsca będziemy gromadzić dużo energii, a pod koniec roku 2021 najprawdopodobniej będę realizować spektakl dla dzieci w jednym z warszawskich teatrów na podstawie tekstu napisanego podczas pandemii przez naszą aktorkę, osobę autystyczną. I ma to być spektakl, który uwzględnia dzieci z niepełnosprawnościami na widowni. Mam nadzieje, że wszystkie plany uda się nam zrealizować. Proszę trzymać kciuki za nas!!!


Rozmawiała: Anna Bielawiec-Osińska
(lipiec 2020)


Linki:

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

Justyna Sobczyk (2020) Justyna Sobczyk (2016) [fot. Radek Staniec] Próba spektaklu ''Rewolucja, której nie było'' [fot. Grzegorz Press] Spektakl ''Trolle'' [fot. Paweł Kuligowski | www.teatr21.pl] Spektakl ''Rewolucja, której nie było'' [fot. Grzegorz Press | www.teatr21.pl]