Jak mówić poprawnie po polsku?

Dr hab. Małgorzata Gębka-Wolak

Nasz ekspert – dr hab. Małgorzata Gębka-Wolak, absolwentka filologii polskiej 1991, pracownik Zakładu Współczesnego Języka Polskiego UMK

Co z tą sędziną?

Nazwy zawodów wykonywanych przez kobiety wciąż budzą duże emocje i językowe wątpliwości. Na przykład, czy kobietę, która wykonuje zawód sędziego w sądzie lub na boiskach piłkarskich, można nazwać sędziną?

W znaczeniu tradycyjnym sędzina jest nazwą żony sędziego. „Pani sędzina w smutnym znalazła się położeniu po śmierci pana sędziego” – pisała Eliza Orzeszkowa. Z czasem pierwotne znaczenie odeszło do lamusa, a sędziną zaczęto nazywać kobietę wykonującą zawód sędziego. Takie znaczenie, wraz z przykładami poc1hodzącymi z prasy lat 60. XX wieku, notuje Słownik języka polskiego wydawany pod redakcją W. Doroszewskiego.

W kolejnych latach słowo sędzina zatraciło swoją neutralność i dziś oceniane jest jako potoczne. W wypowiedziach oficjalnych miejsce sędziny zajęła sędzia. Odnoszone do kobiety słowo sędzia jest odmieniane według wzoru żeńskiego, tj. pani sędzia zapoznała się z aktami sprawy, uwaga pani sędzi, pani sędzio, mam pytanie, wyjaśnienia składały dwie sędzie itd.

Podsumowując, nazwa sędzina jest poprawna, ale nie powinna być używana w polszczyźnie starannej, szczególnie zaś w wypowiedziach oficjalnych.

Średnio zaawansowany czy średniozaawansowany?

Znajomością pisowni tytułowego wyrażenia muszą się wykazać osoby wypełniające kwestionariusze osobowe i organizujące kursy językowe. Wyszukiwarki internetowe i korpusy tekstów dostarczają przykładów pisowni zarówno łącznej, jak i rozłącznej. Który zapis jest poprawny? Może oba?

Zgodnie z regułą podawaną w słownikach ortograficznych wyrażenia składające się z przysłówka, np. średnio, nowo, wolno, szybko, blisko, i imiesłowu przymiotnikowego, np. zaawansowany, zamożny, narodzony, wybudowany, odkryty, mówiący, spokrewniony, zasadniczo piszemy osobno. Należy więc napisać, że język obcy znamy na poziomie średnio zaawansowanym, dom wolno stojący został nowo wybudowany, a z nowo mianowanym ministrem jesteśmy blisko spokrewnieni. Z kolei teksty na ulotkach reklamowych powinny zapraszać do nowo otwartych sklepów.

Od pisowni łącznej są jednak odstępstwa. Razem napiszemy wyrażenia, które wskazują dziś trwałe cechy obiektu, np. dalekowidzący, krótkowidzący (ktoś z wadą wzroku), wszystkowiedzący (mądry), wszystkowidzący (bystry). Zapis może więc różnicować znaczenie wyrażeń. Łącznie napiszemy na przykład nazwy produktów o określonych (trwałych) właściwościach, np. zestaw głośnomówiący, klej szybkoschnący. Pisownia rozłączna będzie zaś wskazywała na doraźne zachowania, np. drażni mnie głośno mówiący lektor (taki, który głośno mówi), szybko schnące w takim słońcu drewno, brzydko popękało (takie, które szybko schło).

Kłopotliwy „ów”

Formy zaimków ów, owa, owo służą do identyfikowania osoby, rzeczy bądź sytuacji i są uznawane za wyrazy o charakterze podniosłym, nadające wypowiedzi uroczysty ton: O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! (A. Mickiewicz, Pan Tadeusz). W codziennych wypowiedziach ów brzmi nieco manierycznie. Zamiast mówić, że ów samochód stoi cały rok w garażu, lepiej powiedzieć, że w garażu stoi ten samochód.

Bardziej niepokojący jest notowany współcześnie brak odmiany ów, np. prosimy o potwierdzenie ów wyżej podanych danych, ów współpraca była czymś w rodzaju wstępu do wojny, wyszła z ów swojskiego miejsca. Zaimek ów należy odmieniać przez przypadki, liczby i rodzaje. Prosimy o potwierdzenie owych danych, mówimy owa współpraca, a ktoś wyszedł z owego swojskiego miejsca.

Innym błędem związanym z użyciem omawianego zaimka jest posługiwanie się dawną formą liczby mnogiej. W miejscu męskiej formy ów pojawia się niepoprawna forma owy, np.: chciałem zakupić owy zestaw, owy telefon kupiłem dla żony, trzeba zmienić owy regulamin, owy autorytet opracuje każdą opinię.

Zbierzmy zalecenia dotyczące użycia zaimka ów. Po pierwsze, wyraz ten odmieniajmy (ów sławny rycerz, owa dawna pieśń, w owych czasach), po drugie, nie zastępujmy go formą owy, po trzecie, używajmy z umiarem, a więc tylko wtedy, gdy nasza wypowiedź ma mieć charakter oficjalny i uroczysty.

Który dziś jest?

Zgodnie z polskim zwyczajem językowym w zapisie daty na pierwszym miejscu podajemy dzień, potem miesiąc, a na końcu rok. Dzień i rok zapisujemy cyframi arabskimi, miesiąc – arabskimi, rzymskimi lub pełną nazwą. W listach czy pismach można więc stosować jeden z trzech zapisów daty: 27. 05. 2013 r., 27 V 2013 r., 27 maja 2013 r. Zwróćmy uwagę na to, że pełna nazwa miesiąca musi mieć formę dopełniacza, tj. dziś jest dwudziesty siódmy maja, trzeci czerwca, dwudziesty września. Mamy tu bowiem do czynienia ze skrótami wyrażenia który z kolei dzień miesiąca. Na przykład dwudziesty siódmy maja odpowiada konstrukcji dwudziesty siódmy dzień maja. Błędem jest więc stwierdzanie, że jest czwarty lipiec lub podawanie w piśmie daty 13 grudzień 2012 r. Nie powiemy przecież, że jest czwarty dzień lipiec czy trzynasty dzień grudzień.

Dodam, że w zautomatyzowanych systemach informatycznych czy w oficjalnych pismach urzędowych datę zapisuje się w odwrotnej kolejności, tj. w układzie rok, miesiąc, dzień. Tam, gdzie nie ma takiej konieczności, lepiej jednak uszanować tradycję, zwłaszcza że datę zawierającą rok na pierwszym miejscu trudno odczytać. Nie można przecież zaakceptować, że ogłoszenie: Spotkanie organizacyjne w sprawie wyjazdu odbędzie się w dniu 2013-06-12, odczytamy następująco: Spotkanie organizacyjne w sprawie wyjazdu odbędzie się w dniu dwa tysiące trzynastego roku w czerwcu dwunastego.

Cały komplet cofa się do tyłu

Cały komplet składa się z ośmiu krzeseł”, „Przerażona dziewczynka cofa się do tyłu” – te i podobne konstrukcje zawierają wyrazy, które należałoby pominąć, gdyż powtarzają tę samą treść. Wiadomo, że komplet to jakiś zbiór stanowiący całość, dlatego do wyrazu komplet nie ma potrzeby dodawać określenia cały. Z kolei w znaczeniu wyrazu cofać się zawarta jest już informacja o tym, że ruch wykonujemy do tyłu. Można natomiast uściślać miejsce i sposób ruchu, np. przerażona dziewczynka powoli cofa się do drzwi.

Pleonazmy, bo tak nazywa się tytułowe konstrukcje, zazwyczaj nie są poważnymi błędami językowymi, ale w wypowiedziach należy ich unikać. Posługiwanie się wyrażeniami wracać z powrotem, potencjalne możliwości, najbardziej optymalne rozwiązanie, poprawić się na lepsze, były eksminister czy bardziej odporniejszy świadczy o mniejszej sprawności językowej.

Trzeba pamiętać o tym, że nie każde powtarzanie treści należy piętnować jako błąd. Takie połączenia, jak słyszeć na własne uszy, widzieć na własne oczy, tylko i wyłącznie na mocy językowego zwyczaju dziś już akceptujemy.

Grill, ruszt, rożen

Zapach potraw przygotowywanych na grillu coraz intensywniej dochodzi z ogródków, przydrożnych parkingów, plaż, a nawet balkonów. Grill to pochodząca z języka angielskiego alternatywna nazwa rusztu, tak bowiem tradycyjnie nazywane jest całe urządzenie i jego podstawowa część. Tak więc dania z grilla, przygotowane na grillu to nic innego, jak dania z rusztu, przygotowane na ruszcie. Poza pochodzeniem językowa różnica między rusztem a grillem polega na tym, że grillem nazywamy także spotkanie, podczas którego – jak dawniej przy ognisku – rozmawia się i biesiaduje. Znajomych możemy więc zaprosić na grilla i zaproponować im dosłowne oraz przenośne wrzucenie czegoś na ruszt.

Grill jest we współczesnej polszczyźnie słowem dość dobrze przyswojonym. Utworzyliśmy od niego inne wyrazy, tj. grillować, grillowanie, grillowy. Z powodzeniem słowo to odmieniamy, np. rybka z grilla, piekliśmy kiełbaski na grillu, ustawiono grille. Wątpliwości mogą budzić jedynie dwa przypadki. W dopełniaczu liczby mnogiej poprawne są dwie formy: grillów lub grilli, np. wieczorami dym unosi się z grillów, reklamowano opał do kominków i grilli. Forma grillów jest używana nieco częściej. Bardziej skomplikowany jest biernik liczby pojedynczej. Gdy słowo grill odnosimy do urządzenia, możemy posłużyć się formą grill lub grilla, np. rozpalić grill//grilla, przynieść grill//grilla, umyć grill//grilla. Jeśli zaś mówimy o spotkaniu towarzyskim, powinniśmy posłużyć się formą grilla, np. robimy grilla, pójdziesz ze mną na grilla? Warto pamiętać też o tym, że rozpowszechniający się zapis gril, a więc z jednym "l" na razie jest traktowany jako błąd.

Na koniec kilka słów o rożnie, w które grille bywają wyposażone. To wyraz rodzaju męskiego. Dlatego należy mówić ten elektryczny rożen, te elektryczne rożny. Często używane formy rożno (liczba pojedyncza), rożna (liczba mnoga) – są niepoprawne.

Zmagania z PIT-em

Skończył się okres składania rocznych deklaracji podatkowych, czyli PIT-ów. Słowo PIT jest skrótowcem utworzonym od angielskiego wyrażenia personal income tax (‘podatek od dochodów osobistych’). Skrótowiec odmieniamy, a końcówki zapisujemy po łączniku, np. wpisz do PIT-u, wypełnienie PIT-u, rozliczamy się PIT-em, wirtualne PIT-y. Wyjątkiem jest miejscownik, który powinien mieć postać Picie, np. informacje należy umieścić w Picie, brakuje podpisu na tamtym Picie. W tym przypadku – ze względu na wymianę w temacie głosek t:ćłącznik pomijamy, a poza pierwszą wszystkie wielkie litery zastępujemy małymi. Analogicznie odmieniamy i zapisujemy inne skrótowce zakończone na „t”, np. VAT (‘podatek od wartości dodanej’) – zarabiać na Vacie, LOT (Polskie Linie Lotnicze) – pracować w Locie, NOT (Naczelna Organizacja Techniczna) – zdawać egzamin w Nocie.

Zwróćmy uwagę, że w użyciu są dwie formy biernika skrótowca PIT, tj. PIT i PIT-a, np. wypełnić PIT i wypełnić PIT-a. Pamiętajmy, że forma PIT-a jest bardzo potoczna, a więc akceptowalna wyłącznie w wypowiedziach nieoficjalnych. Tylko znajomego możemy zapytać: A PIT-a już wyliczyłeś?

Rozegrać kilka meczów

Gramy mecza? - krzyczą chłopcy na podwórku. Rzecz jasna, taka podwórkowa polszczyzna daleka jest od poprawności. Meczu nie gramy ani też nie toczymy. Mecz możemy rozgrywać rozegrać, wygrać lub przegrać. Kibice zaś idą na mecz. Poza tym, mecz to nie bicz: gdy mecz (nie: mecza ) wygrywamy, bicza (nie: bicz) nie szukamy.

Posługiwanie się słowem mecz bywa jednak kłopotliwe także dla znacznie sprawniejszych użytkowników polszczyzny. Problematyczny jest przede wszystkim dopełniacz liczby mnogiej. W użyciu są dwie formy: meczów i meczy. Formę meczy, mimo że stosunkowo często pojawia się w mediach, autorzy opracowań poprawnościowych traktują jako błąd. Trzeba jednak podkreślić, że z gramatycznego punktu widzenia dodawanie do rzeczownika kończącego się na cz końcówki -y jest uzasadnione. Mówimy przecież, że nie mamy kluczy, słodyczy, smyczy bądź warkoczy. Niestety, końcówka -y ma konkurenta w postaci -ów, jak np. w wyrazach proboszczów, wieszczów i właśnie meczów. W odmianie niektórych wyrazów dopuszcza się -y lub -ów, np. zniczy/zniczów, barszczy/barszczów, mieczy/mieczów, mleczy/mleczów. Jednak nie należy do nich mecz. Co ciekawe, utworzone od mecz słowa przedmecz, czwórmecz w dopełniaczu możemy używać z -ów lub z -y.

Wszystkim polskim sportowcom życzymy samych wygranych meczów!

Na adres lub pod adresem

Adres to przede wszystkim miejsce zamieszkania lub pracy. Adres podajemy, zapisujemy, zmieniamy, adresu szukamy i możemy go pomylić. Wahania językowe pojawiają się wtedy, gdy w jakieś miejsce chcemy coś przesłać. Dokumenty, listy, widokówki wysyłamy na adres, pod adresem, a może pod adres?

Autorzy starszych opracowań poprawnościowych zalecali korespondencję kierować/wysyłać/przesyłać tylko pod czyimś adresem. Później – ze względu na duże rozpowszechnienie – zaakceptowana została także konstrukcja wysłać list na czyjś adres. Najwięcej wątpliwości wciąż budzi natomiast wyrażenie wysłać pod czyjś adres. W niektórych słownikach uznawane jest ono za błąd. Lepiej więc się nim nie posługiwać, zwłaszcza w wypowiedziach oficjalnych. Mówmy więc i piszmy, że korespondencję należy przesłać na nasz adres domowy lub elektroniczny albo pod naszym adresem. Konstrukcja pod adresem przyda nam się także wtedy, gdy chcemy podać adres internetowy. Strona uczelni czy księgarni internetowej jest dostępna lub znajduje się pod jakimś adresem.

Drogich Czytelników zapraszamy więc do zapoznawania się z kolejnymi poradami językowymi, które są publikowane pod adresem: http://absolwent.umk.pl.

Pora na brunch?

Ledwo zdążyliśmy się przyzwyczaić do lunchów, a tu trzeba oswajać kolejne zapożyczenie. W ofertach wielu restauracji pojawił się bowiem brunch, czyli – jak wskazuje na to jego angielski źródłosłów (breakfast + lunch) – posiłek będący połączeniem późnego śniadania z wczesnym lunchem. Nowinka leksykalna cieszy się coraz większą popularnością i nabiera nowego znaczenia. Brunch to nie tylko zjadany w restauracji posiłek w rodzaju naszego poczciwego drugiego śniadania, ale także spotkanie w gronie rodziny czy znajomych, podczas którego można dobrze zjeść i miło pogawędzić. Nieprzypadkowo reklamy zachęcają do spędzenia „leniwego brunchu”. Brunch może trwać kilka godzin, nikt się nie spieszy, czas płynie wolno, a wszyscy czują się odprężeni.

Jak to jednak bywa z wieloma zapożyczeniami, modny brunch spycha na dalszy plan słowa rodzime. Opowiadająca o swojej pracy konsultantka ślubna wyjaśnia, że pomaga nie tylko w organizacji ślubu i wesela, ale także w przygotowaniu po weselu brunchu, a nie tradycyjnych poprawin. Miejsce wielkanocnych śniadań zajmują wielkanocne brunche, a restauracje kuszą ofertami niedzielnych rodzinnych brunchów, a nie rodzinnych obiadów.

Nie ulega wątpliwości, że przyswajanie wyrazów obcych wzbogaca język. Nie róbmy jednak tego bezrefleksyjnie, ze szkodą dla wyrażeń, które w tym języku są od dawna. Zamiast na „leniwy brunch w towarzystwie aromatycznej kawy” wybierzmy się więc na kawę z przyjaciółmi!

Wielkanocne rozmaitości językowe

Miłym akcentem świątecznym jest składanie sobie życzeń. Ułożenie życzeń wielkanocnych wymaga rozstrzygnięcia kilku wątpliwości językowych. Życzymy radosnej Wielkanocy, Wielkiejnocy czy świąt Wielkiej Nocy? A może świąt należy napisać wielką literą? Jaką końcówkę wybrać: śmigusu czy śmigusa?

Wyjaśnienia zacznę od nazwy zbliżającego się święta. Słowo Wielkanoc jest zrostem, który można odmieniać na dwa sposoby. Końcówki dodajemy do obu członów, tj. Wielkanoc – Wielkiejnocy – Wielkąnocą, podobnie jak Zławieś – Złejwsi – Złąwsią. Częściej jednak pierwszego członu nie odmieniamy i życzy pogodnej Wielkanocy bądź świętujemy Wielkanoc. W użyciu są ponadto wyrażenia święta Wielkiejnocy, święta Wielkiej Nocy, święto Paschy, uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Wyrazy święto, uroczystość nie stanowią tu integralnej części nazwy własnej, dlatego są zapisywane małą literą. Wielkie litery są natomiast w wyrażeniu Święta Wielkanocne, będącym zwyczajowym określeniem Wielkanocy. Należy zaznaczyć, że pisownia taka obowiązuje od niedawna, dlatego w starszych słownikach ortograficznych znajdziemy zapis małymi literami.

Z Wielkanocą wiążą się różne ludowe obrzędy. Jednym z najbardziej znanych jest wzajemne oblewanie się wodą, czyli śmigus, dyngus lub śmigus-dyngus. Będące w użyciu formy śmingus, śmingus-dyngusniepoprawne. Możemy natomiast życzyć mokrego śmigusa-dyngusa lub śmigusu-dyngusu.

Pamiętajmy, że nazwy zwyczajów zapisujemy małymi literami. Zasada dotyczy nie tylko śmigusa-dyngusa, ale także lanego poniedziałku i przypadającego w tym roku w czasie Wielkanocy prima aprilisu. Mała litera jest także w przymiotniku wielkanocny występującym w nazwach takich świątecznych akcesoriów, jak baranek wielkanocny (figurka), pisanki wielkanocne, czy mazurki wielkanocne.

Wesołego alleluja!

Wielki Tydzień i oktawa wielkanocna

Pisownia wielką i małą literą słownictwa religijnego to w polszczyźnie jedno z trudniejszych zagadnień ortograficznych. Obowiązuje dużo szczegółowych zasad, a od wielu z nich są wyjątki odnoszące się do pojedynczych wyrazów. Co więcej, część wyrażeń ma zapis wariantywny. Jeśli więc chcemy uniknąć błędów ortograficznych, musimy wnikliwie studiować słowniki, ale – uwaga – tylko te najnowsze, uwzględniające zmiany i uściślenia niektórych zasad, przyjęte przez Radę Języka Polskiego w listopadzie 2010 roku.

Szanownym Czytelnikom porad spróbuję ułatwić to zadanie, zbierając reguły dotyczące pisowni kilku wyrażeń związanych z Wielkanocą.

Nazwy okresów liturgicznych piszemy małą literą, np. wielki post, okres wielkanocny, oktawa wielkanocna, triduum. W nazwie Wielki Post dopuszczalne jest jednak użycie wielkiej litery ze względu na doniosłość tego okresu w roku kościelnym. Wyjątkami od podanej zasady są natomiast zapisywane wyłącznie wielką literą wyrażenia Wielki Tydzień i Triduum Paschalne albo Święte Triduum Paschalne.

Wielki Tydzień rozpoczyna Niedziela Palmowa, której nazwa zaliczana jest już do innej kategorii znaczeniowej, mianowicie nazw świąt i dni świątecznych, zapisywanych wielkimi literami. W tej samej kategorii są także dni należące do Triduum Paschalnego, czyli Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota, oraz dni, na które przypada Wielkanoc, tj. Niedziela Wielkanocna i Poniedziałek Wielkanocny. Trzeba uściślić, że niedziele w okresie wielkanocnym, trwającym 50 dni, od Wigilii Paschalnej do dnia Zesłania Ducha Świętego, to także niedziele wielkanocne, ale w odróżnieniu od Wielkiej Niedzieli te określenia zapisuje się małymi literami.

Państwo obejrzeli czy państwo obejrzeliście nowy film?

Powszechnie uznaną zasadą polskiej grzeczności językowej jest zwracanie się do osób różnej płci, z którymi łączą nas relacje oficjalne, za pomocą słowa państwo. Nie jest natomiast jasne, czy czasownik, który z tym słowem łączymy, ma być użyty w trzeciej czy w drugiej osobie liczby mnogiej. W tekstach występują bowiem zarówno formy państwo widzieli, obejrzeli, usłyszeli, jak i państwo widzieliście, obejrzeliście, usłyszeliście. Należy podkreślić, że formy obejrzeli państwo i obejrzeliście państwo są poprawne, jednak na poziomie grzeczności językowej nie są sobie równoważne. W wypowiedziach, w których zwyczajowo wymagany jest największy dystans między rozmówcami, należy posługiwać się trzecią osobą, tj. państwo byli, widzieli, obejrzeli, jak oni byli, widzieli, obejrzeli. W księgarni powinniśmy więc zapytać: Czy otrzymali państwo książkę Kapuścińskiego?, a w hotelu: Czy mają państwo wolne pokoje? Formy drugiej osoby stosowne są w sytuacjach, gdy mniej oficjalny kontakt pozwala na nieznaczne skrócenie dystansu. Może z nich skorzystać na przykład wykładowca zwracający się do studentów: Czy przeczytaliście państwo rozdział z podręcznika?, albo sprzedawca do stałych klientów: Dawno państwo u mnie nie byliście. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by i w tej sytuacji wybrać formę o wyższym statusie, tj. Czy przeczytali państwo rozdział z podręcznika?, Dawno u mnie państwo nie byli.

Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą. (A. Mickiewicz, Pan Tadeusz)

Zgodzą się Państwo ze mną (zwracam się z dystansem i największym szacunkiem) lub zgodzicie się Państwo ze mną (zwracam się bardziej poufale), że słowa Sędziego wciąż są aktualne.

Jak rozpocząć oficjalny e-mail?

W korespondencji tradycyjnej najbardziej rozpowszechnione były zwroty Szanowna Pani, Szanowny Panie i Szanowni Państwo. Młodzi Polacy niechętnie się nimi posługują, gdyż zwroty te wydają im się zbyt sztywne i oficjalne, silnie dystansujące nadawcę i odbiorcę, a nawet archaiczne. Swoje maile kierowane do osób starszych lub nieznanych rozpoczynają od Witam lub Dzień dobry bądź Dobry wieczór. Problem polega na tym, że takie rozpoczęcie listu wielu odbiorców ocenia jako niestosowne. Popularne Witam zakłada bowiem nadrzędność nadawcy wobec odbiorcy. Student piszący do wykładowcy Witam, Witam serdecznie czy Witam Pana Profesora odwraca relacje zachodzące między nimi: siebie stawia w pozycji nadrzędnej wobec wykładowcy. Zwroty Dzień dobry czy Dobry wieczór są nieco lepsze, ale wywodzą się z języka mówionego, dlatego nie wszyscy korespondenci są dla tych form wyrozumiali.

Jeśli więc nie chciałoby się zrazić do siebie odbiorcy, najlepiej oficjalny list rozpocząć od standardowego Szanowna Pani, Szanowny Panie. Ponadto możemy wykorzystać tytuły naukowe i nazwy pełnionych funkcji, np. Szanowny Panie Profesorze, Szanowny Panie Dyrektorze, a także - zmniejszając dystans do rozmówcy - Panie Kierowniku, Pani Redaktor, Panie Doktorze. Gdy korespondencji nie kierujemy do konkretnej osoby, np. w listach do urzędu czy redakcji, przydatna będzie z kolei forma Szanowni Państwo. Odradzam zaś formę Szanowna Redakcjo.

Pamiętajmy, że do osób mających wyższy status pragmatyczny nie wolno zwracać się, używając form pan, pani wraz z imieniem. Pani Aniu, Panie Rafale - tak może napisać do doktoranta promotor pracy, przełożony do podwładnego, osoba wyraźnie starsza do znanej sobie osoby młodszej. Zachowanie odwrotne jest niegrzeczne. W zwrocie do adresata nie umieszczamy także nazwiska. Nie należy więc pisać Pani Joanno Kowalska lub Panie Doktorze Nowak.

Na koniec słów kilka o zapisie. Jeżeli zwrot do adresata kończy wykrzyknik, pierwszy wyraz nowego akapitu zaczyna wielka litera, tj.


Zamiast wykrzyknika po zwrocie do adresata możemy postawić przecinek. Wtedy jednak nowy akapit zaczyna mała litera, tj.
Na pocieszenie osób, które nie mogą się przekonać do używania zwrotów Szanowna Pani, Szanowny Panie, dodam, że zasady grzeczności językowej podlegają zmianom. Prawdopodobnie przyjdzie czas, że formę Witam na początku oficjalnego e-maila uznamy za stosowną. Nim to nastąpi, lepiej jej unikać.

Włożyć podkoszulek czy podkoszulkę?

Zimą najlepiej ubierać się na cebulkę, czyli tak, by mieć na sobie kilka warstw ubrań. Dobrze, by wśród nich znalazła się koszulka bez kołnierzyka i guzików. Tę część garderoby, dawniej znaną jako podkoszule, współcześnie nazywamy podkoszulkiem. Podkoszulek bywa bawełniany, biały, siatkowy, na ramiączkach. Podkoszulek nosimy, wkładamy, zdejmujemy, na zmianę warto mieć kilka podkoszulków, a latem można chodzić bez podkoszulka. Rzadziej używany jest rzeczownik żeński – ta podkoszulka, np. ma czystą, białą podkoszulkę, mężczyzna był tylko w spodniach i podkoszulce. Wielu Polaków żeńskiej podkoszulki nie akceptuje. Trzeba jednak pamiętać, że pod koniec XX wieku status podkoszulki się zmienił. Redaktorzy „Nowego słownika poprawnej polszczyzny” przestali traktować podkoszulkę jako błąd językowy. Uznali ją za formę potoczną, a więc dopuszczalną w kontaktach nieoficjalnych, np. w codziennych rozmowach osób, które dobrze się znają. Podczas wizyty u lekarza powinniśmy jednak usłyszeć prośbę o zdjęcie podkoszulka, a nie podkoszulki!

Rekomendacje nie mogą być negatywne!

Autorzy „Słownika języka polskiego” opracowanego w połowie XX wieku pod redakcją Witolda Doroszewskiego słowa rekomendacja i rekomendować uznali za wychodzące z użycia. Prognozy nie sprawdziły się, gdyż oba wyrazy są notowane we współczesnych tekstach. Używane bywają jednak nieco inaczej niż dawniej. Zaskakujące jest zwłaszcza to, że łączy się je z przymiotnikami wartościującymi ujemnie, jak np. negatywny, zły: Kolejna zła rekomendacja dla firmy X; Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji negatywnie zarekomendowało swoją opinię w sprawie przyłączenia sołectwa A do miasta B.

Zgodnie z tradycją oba słowa wartościują wyłącznie dodatnio. Rekomendacji nie można też ani podwyższyć, ani obniżyć, jak czynią to ekonomiści. Rekomendować znaczy bowiem ‘wystawiać komuś pochlebną opinię, zachwalać, polecać kogoś lub coś’. Czyjaś rekomendacja zachęca do przeczytania dobrej książki, obejrzenia wartościowego filmu lub spektaklu, kupienia towaru dobrej jakości. Dzięki rekomendacji możemy też otrzymać pracę. Negatywne rekomendacje są więc wyrażeniem wewnętrznie sprzecznym. Nowe połączenie nie jest też na tyle rozpowszechnione w języku ogólnym, by je na tej podstawie zaakceptować.

Na razie więc rekomendujmy tylko to, co sami wartościujemy dodatnio, a obniżajmy lub podnośmy ocenę czegoś, a nie rekomendację.

Ale było zaje***ście! – nadal razi!

Zajebiście się z nim pracowało!, Wiedziałem, że jesteś zajebisty facet!, Ostatnio zajebisty film widziałem. W ten mało wyszukany sposób głównie młodzi Polacy wyrażają swoją aprobatę i dodatnio wartościują otaczający świat. Wyrazy z cząstką za- lub zaje-, zastępujące popularne kilkanaście lat temu fajnie czy super, są bardzo modne, ale dla wielu Polaków to wciąż wyrażenia nie tylko pospolite i nieeleganckie, ale przede wszystkim wulgarne. Zostały bowiem utworzone od czasownika (za)jebać, jednoznacznie uznawanego za wulgarny. Dziś co prawda coraz częściej słyszy się głosy, że – podobnie jak wcześniej cholera i kiepski – tracą swoją wulgarność. Do całkowitej dewulgaryzacji jest im jednak daleko. Używając ich publicznie, możemy więc kogoś urazić. Posługiwanie się wulgaryzmami świadczy bowiem o braku szacunku do partnera dialogu i ojczystego języka, którego święto – Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego – obchodzić będziemy już za kilka dni, 21 lutego.

Mała lub wielka litera, czyli ostatki kontra Popielec

Tłusty czwartek zapowiada nadejście ostatnich dni karnawału, nazywanych ostatkami lub zapustami, których zwieńczeniem jest wtorek, popularny śledzik, poprzedzający Środę Popielcową, czyli Popielec. Różnica w pisowni wynika stąd, że wielką literą zapisujemy nazwy świąt, mała jest zaś zarezerwowana dla nazw obrzędów, zabaw i zwyczajów, w tym tych, które są związane z określonym świętem, jak np. święcone, święconka, dyngus, śmigus-dyngus czy walentynki, obchodzone w dniu św. Walentego. Małą literę stosujemy także w zapisie nazw okresów liturgicznych, np. post, wielki post.

Co ciekawe, do niedawna w słownikach języka polskiego wielką literą zapisywano tylko jedną nazwę dnia rozpoczynającego okres postu, tj. Popielec. Zgodnie z przyjętymi w 2004 roku regulacjami ortograficznymi, opracowanymi przez Komisję Języka Religijnego Rady Języka Polskiego, Środa Popielcowa traktowana jest jako nazwa święta, dlatego obowiązuje zapis wielkimi literami. Do tej grupy zaliczane są także nazwy dni poprzedzających Wielkanoc i ją obejmujących, a mianowicie: Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota, Niedziela Wielkanocna i Poniedziałek Wielkanocny. Warto zapamiętać, że często używane wyrażenie święta wielkanocne jest traktowane nie jako nazwa święta, lecz omówienie (peryfraza) nazwy Wielkanoc.

Będę pracować – będę pracował, będę pracowała

Wątpliwości niektórych użytkowników polszczyzny dotyczą poprawności form czasu przyszłego. Którą z form należy się posługiwać: będę czytał, będzie pracowała, będziemy korzystali czy będę czytać, będzie pracować, będziemy korzystać?

Należy podkreślić, że oba sposoby tworzenia czasu przyszłego są poprawne. Co więcej, nie można przyznać pierwszeństwa jednemu z podanych wariantów, gdyż są równoprawne. Różnica między nimi polega na tym, że tylko formy typu będę czytał, będzie pracowała, będziemy korzystali informują odbiorcę wypowiedzi o płci wykonawcy czynności. Być może dlatego kobiety chętniej wybierają formy typu będę pracować niż będę pracowała. Mężczyźni z kolei są podobno zwolennikami form będę pracował.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że część czasowników, w gramatykach określanych jako dokonane, tworzy czas przyszły inaczej, bez użycia słowa posiłkowego, tj. przyjdę, zobaczę, zwyciężę.

Limit w koncie?

Bankowcy równie chętnie jak terminologią fachową posługują się trudnymi do zaakceptowania innowacjami. O kontach dedykowanych klientom już pisałam. Tym razem chciałabym zwrócić uwagę na połączenie w koncie. Pracownicy banków zachęcają do skorzystania z limitu lub zadłużenia w koncie, z kolei doradcy finansowi przestrzegają, że kredyty w koncie mają wady.

Lektura ofert bankowych nasuwa wniosek, że konstrukcje limit, zadłużenie, kredyt w koncie w skrótowy sposób nazywają rodzaj kredytu ściśle związanego z prowadzonym w banku kontem osobistym. Niestety, skrót ten jest niepoprawny. Słowo konto łączymy bowiem nie z przyimkiem w, lecz na. Pieniądze wpłacamy, przelewamy na konto, a nie w konto. Na koncie może nam brakować środków, mówimy też, że na kontach księgowane są wszystkie transakcje. Zadłużenie lub limit można mieć w banku, ale na koncie.

Niepoprawne językowo reklamy namawiające do zadłużania się w koncie z czystym sumieniem możemy pozostawić w kącie!

Sezon na wyprzedaże – wysprzedaże

Na początku stycznia sklepy starają się przyciągnąć klientów poświątecznymi obniżkami cen. Zaczyna się sezon na wyprzedaże, znacznie rzadziej nazywane także wysprzedażami. Poprawność drugiej nazwy budzi wątpliwości wielu Polaków. Nie ma jednak powodu do niepokoju, gdyż obie formy są poprawne.

Słowo wyprzedaż zostało utworzone od czasownika przedać. Tanio kupić, a drogo przedać, na tym handel stoi, poucza stare przysłowie. Wysprzedać jest zaś motywowane przez następcę przedać, czasownik sprzedać. Co ciekawe, słowo wysprzedaż znane już było Adamowi Mickiewiczowi. W jednym z listów poety czytamy: Może wysprzedaż „Sonetów” pójdzie dobrze i będę w stanie zapłacić. Mimo że wyrazami wysprzedać, wysprzedaż, wysprzedany posługiwali się także inni uznani pisarze, nie tylko nie zdołały one wyprzeć z użycia wyrażeń bez -s-, ale także przez Polaków wciąż traktowane są jako gorsze. Komuś, kto powie, że bilety zostały wysprzedane lub ogłosi posezonową wysprzedaż obuwia, nie można jednak zarzucić, że nie zna polszczyzny.

Voucher kontra bilet

Z informacji przesłanej pracownikom UMK dowiadujemy się, że są oni uprawnieni „do zakupu jednego voucheru” do toruńskiego kina. Na stronie internetowej kina znajdujemy wyjaśnienie, że voucher to po prostu bilet otwarty, czyli taki, który pozwala obejrzeć dowolny film.

Słowo voucher, dotychczas używane tylko w branży turystycznej, coraz śmielej jest wykorzystywane w marketingu. Oprócz vouchera do kina oferuje się vouchery upominkowe, podarunkowe, jak również vouchery do wykorzystania w określonych sklepach i firmach usługowych. W województwie kujawsko-pomorskim pojawiły się też vouchery badawcze, czyli pieniądze dla przedsiębiorstw, przeznaczone na zakup usług w jednostkach naukowo-badawczych. Rozszerzanie zakresu użycia słowa voucher nie jest uzasadnione. Dawniej do zakupów – zwłaszcza towarów deficytowych – upoważniał talon. Współcześnie zaakceptowaliśmy zaś różnego rodzaju bony i karty, w tym podarunkowe, a także granty. Z kolei do kina czy teatru tradycyjnie kupujemy bilet lub abonament. Na korzyść biletu przemawia prostsza ortografia i odmiana. Bilet jest zapożyczeniem całkowicie spolszczonym, wymawianym i zapisywanym tak samo. Co więcej, nie mamy wątpliwości, że należy powiedzieć „nie mam biletu”, a nie „nie mam bileta”. Wybór między formą vouchera a voucheru nie jest już tak oczywisty. W słownikach jako poprawna traktowana jest tylko forma vouchera, mimo to Polacy stosują także formę voucheru.

Zamiast kłopotliwego vouchera – voucheru posługujmy się słowami bilet, karnet, talon, bon lub karta. Niewiele mówiącą nazwę voucher badawczy zastąpmy zaś słowem dofinansowanie.

Justyna Kowalczyk zdemolowała rywalki

W języku dziennikarzy sportowych nie brakuje zapożyczeń i neologizmów. W ostatnim czasie dużą popularnością cieszy się użycie w nowym znaczeniu czasownika zdemolować: „Justyna Kowalczyk wywalczyła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie! Polka ZDEMOLOWAŁA rywalki w biegu na 10 km techniką klasyczną ze startu wspólnego”.

Zawodnik lub drużyna, która „demoluje” rywala, wygrywa z nim z dużą przewagą, inaczej mówiąc, nie daje szans przeciwnikowi na zwycięstwo. Trudno zaakceptować tę innowację.

W podstawowym użyciu słowa demolować – zdemolować mają znaczenie ‘zniszczyć jakiś obiekt’, np. samochód, mieszkanie bądź pokój, i nazywają czynność ocenianą wyraźnie negatywnie. Tymczasem demolowanie w nowym użyciu odnosi się do osób i w intencji mówiącego wartościuje dodatnio. Ważniejsze jest jednak to, że innowacja nie wypełnia luki nazewniczej, gdyż treścią nie różni się od bardziej ustabilizowanych w polszczyźnie czasowników deklasować – zdeklasować, także chętnie używanych przez dziennikarzy sportowych, np. wicemistrz zdeklasował mistrza.

Mówienie o sportowcu, że zdemolował innego, nie jest komplementem zwłaszcza wtedy, gdy te same media jednocześnie podają wiadomość, że znany piosenkarz zdemolował pokój w hotelu.

Witamy rok dwa tysiące trzynasty

Mimo że od roku dwutysięcznego minęło dwanaście lat, Polacy niestrudzenie o nim przypominają, każdy kolejny odczytując także jako dwutysięczny. Tymczasem mówienie, że coś się wydarzyło w roku dwutysięcznym ósmym lub dwutysięcznym dwunastym jest niepoprawne. W nazwach poszczególnych lat odmieniamy jednostki i dziesiątki, setki i tysiące pozostawiamy zaś bez zmiany, np. Ustawę wprowadzono w życie w roku dwa tysiące dziewiątym (2009), Aktor występował w teatrze do roku dwa tysiące dwunastego (2012), W roku tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym (1939) miał osiemnaście lat. Setki lub tysiące postać zmieniają tylko wtedy, gdy w dacie nie ma jednostek i dziesiątek, jak np. w roku tysięcznym, tysiąc dziewięćsetnym czy dwutysięcznym.

Uwolnijmy się wreszcie od „milenijnej pluskwy” i przywitajmy rok dwa tysiące trzynasty!

Prezenty od świętego mikołaja czy Świętego Mikołaja?

Zgodnie z tradycją 24 grudnia po wieczerzy wigilijnej i zaśpiewaniu kolęd przychodzi czas na prezenty, które zwykle już czekają pod choinką. Kto je tam zostawia? W Wielkopolsce, na Kujawach, Kaszubach czy Pomorzu podarunki rozdaje gwiazdor, na Śląsku dzieci wyczekują przyjścia Dzieciątka. W innych regionach Polski przynoszenie bożonarodzeniowych prezentów należy do obowiązków świętego mikołaja.

Zapisywanie słów mikołaj i święty mikołaj małą literą może dziwić, bardziej rozpowszechniona jest bowiem pisownia wielką literą, tj. Święty Mikołaj lub św. Mikołaj. Jest natomiast zgodne z przyjętymi w 2004 roku regulacjami ortograficznymi, opracowanymi przez Komisję Języka Religijnego Rady Języka Polskiego.

Jak wiadomo, pisownia wielką literą odróżnia nazwę własną od pospolitej, dlatego zaleca się ją stosować tylko w nazwach osób świętych i błogosławionych. Zapisy Święty Mikołaj i św. Mikołaj odnoszą się więc do biskupa z Mirry, np. Prawdziwy Święty Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku. Jeśli zaś nie chodzi nam o tego świętego, lecz o figurkę lub postać związaną z obyczajem obdarowywania prezentami, wyrazy mikołaj i święty mikołaj powinniśmy zapisywać małą literą, np. Prezenty od świętego mikołaja dostaną tylko grzeczne dzieci, Po mieście chodzi wielu świętych mikołajów, W prezencie otrzymał czekoladowego mikołaja. Mała litera obowiązuje także wtedy, gdy nazwę święty mikołaj używamy w znaczeniu ‘dobroczyńca’, np. Moja sąsiadka to prawdziwy święty mikołaj, wszystkim pomaga.

Drogim Czytelnikom życzę wielu prezentów od świętego mikołaja!

 

Zobacz, co radzą specjaliści innych dziedzin! Loża naszych ekspertów