Andżelika Dzięgiel, absolwentka UMK

Absolwentka turystyki i rekreacji 2011, geografii 2013 oraz zarządzania 2014

Andżelika Dzięgiel

Biegaczka, działaczka sportowa

 

Sylwetkę absolwentki prezentujemy poprzez wywiad, w którym mówi ona o tym, w jaki sposób była w stanie studiować jednocześnie trzy kierunki, intensywnie trenować, odnosić sukcesy w barwach m.in. Klubu Maratońskiego UMK i AZS oraz podejmować nowe wyzwania zawodowe i sportowe.


Rozmowa z Andżeliką Dzięgiel, absolwentką UMK,
biegaczką zajmującą się marketingiem sportu

Jest Pani absolwentką kilku kierunków na dwóch uczelniach. Które z nich ukończyła Pani na UMK ?

– Studia na UMK rozpoczęłam w 2008 roku na kierunku – turystyka i rekreacja. W tamtym czasie była to nowa specjalność, ciesząca się dużą popularnością. Wybrałam ten kierunek z racji zainteresowań powiązanych z geografią, podróżami i sportem. Mimo że w trakcie tych studiów pracowałam i trenowałam, nie stanowiło to dla mnie zbyt dużego obciążenia, więc postanowiłam rozpocząć drugi, komplementarny wobec pierwszego, kierunek – zarządzanie. Wydaje mi się, że połączenie takiej wiedzy daje większe możliwości na rynku pracy, a także ułatwia rozpoczęcie swojego własnego biznesu skupionego wokół organizacji turystycznej. Niestety, na Wydziale Nauk o Ziemi nie było studiów II stopnia na kierunku powiązanym z ruchem turystycznym, więc po uzyskaniu licencjatu kontynuowałam studia na bliskiej sercu geografii. Kończąc I rok studiów magisterskich, równocześnie uzyskałam drugi tytuł licencjata – z zarządzania. Podjęcie drugich studiów magisterskich było dla mnie dużym dylematem. Jednakże miałam stypendium, pracowałam, byłam samodzielna finansowo, więc - mimo codziennych treningów, obowiązków domowych i pracy na zlecenie - udało mi się pogodzić równoległe studiowanie na dwóch kierunkach, a nawet i trzech, licząc weekendowe studia podyplomowe (przygotowanie pedagogiczne w Wyższej Szkole Gospodarki). Bez właściwego zarządzania swoim czasem nie byłabym wstanie robić tylu rzeczy naraz.

– Z których studiów na UMK jest Pani najbardziej zadowolona, a z których najmniej i dlaczego?

– Trudno powiedzieć! Na każdej specjalności miałam mniej i bardziej praktyczne lub interesujące mnie zajęcia. Dzięki ukończeniu kilku kierunków udało mi się zdobyć kompleksową wiedzę w dziedzinach, które mnie interesują. Na niektóre kwestie mogę teraz patrzeć zarówno z punktu widzenia organizatora turystycznego, geografa, jak i ekonomisty. Wiem na pewno, że studiowanie w języku angielskim, w grupie międzynarodowej na specjalności business administration pozwoliło mi na poznanie odmienności kulturowej oraz swobodniejsze posługiwanie się językiem obcym. Studiowanie na dwóch różnych wydziałach dało mi też możliwość porównania struktur organizacyjnych obu jednostek, które zasadniczo się różnią, oraz pozwoliło na nawiązanie wielu znajomości.

Rozpoczęła Pani studia doktoranckie na specjalności nauki o zarządzaniu na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK. Czy chce Pani zostać naukowcem?

– Decyzja związana z rozpoczęciem studiów doktoranckich nie była oczywista - bez większego doświadczenia zawodowego nie dają one przecież możliwości bycia konkurencyjnym. Na dodatek z racji uzyskania dwóch tytułów magistrów studiowałam już o rok dłużej, a chciałam w końcu rozpocząć stałą pracę. Jednak zaraz po uzyskaniu drugiego tytułu magistra dostałam propozycję pracy w dziale marketingu toruńskiego klubu koszykarskiego Twarde Pierniki S.A. (były Basket Toruń S.A.), grającego od bieżącego sezonu w ekstraklasie. Dano mi możliwość zadaniowego wykonywania obowiązków, tak, abym mogła równocześnie studiować. Wobec tego bez wahania przystąpiłam do rekrutacji na studia i udało mi się na nie dostać. Chcę poszerzać moją wiedzę i prowadzić badania w marketingu relacji w sporcie. Jeszcze jako magistrantka, organizowałam masowe imprezy sportowe i prowadziłam powiązane z nimi badania na rzecz prac dyplomowych. Zdobytą wiedzę i doświadczenie zamierzam teraz wykorzystywać w badaniach własnych. Mam nadzieję, że uzyskanie tytułu doktora otworzy mi „furtkę” do jeszcze lepszej pracy w marketingu sportowym w Polsce i zagranicą. Nie wykluczam także pozostania na uczelni jako wykładowca – czas pokaże, czy się do tego nadaję. Dotychczas prowadziłam zaledwie kilka zajęć.

Przedmiot obecnych studiów poznaje Pani w praktyce. Czy specjalista ds. marketingu koszykarskiego Klubu Twarde Pierniki to Pani pierwsze stanowisko pracy?

– Od początków studiów pracowałam w różnych miejscach – w merchandisingu, telemarketingu, sklepie sportowym, czy w organizacji eventów. Z racji studiowania i braku pełnej dyspozycyjności, były to jednak prace dorywcze, na umowę zlecenie lub o dzieło. Dlatego można uznać, że praca w klubie koszykarskim jest moją pierwszą, poważniejszą pracą.

Prowadzi Pani także praktyczne zajęcia dla początkujących biegaczy. Czy w obu zajęciach czuje się Pani równie dobrze?

– W każdym miejscu, w którym główny punkt działań jest skupiony wokół sportu, czuję się bardzo dobrze. Zajęcia rekreacyjno-sportowe w ramach ogólnopolskiej akcji „BiegamBoLubię” prowadzę od 2012 roku. Są to bezpłatne treningi zarówno dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem, jak i dla bardziej doświadczonych, a nawet wyczynowych amatorów. Prowadzenie tych zajęć daje mi dużo satysfakcji, zwłaszcza postępy czynione przez uczestników. Miłe jest to, że te same osoby regularnie przybiegają na zajęcia, mimo iż treningi odbywają się w sobotę rano. Biegacze to bardzo pozytywne i otwarte osoby. Każda chwila spędzana w gronie entuzjastów aktywności fizycznej daje mi wiele radości. Cieszę się, że co roku na treningach w naszym mieście pojawia się coraz więcej osób w różnym wieku, a na tle 80 miast, w których prowadzona jest ta akcja, Toruń ma jedną z najwyższych frekwencji – wyprzedza m.in. tak wielkie miasta jak Kraków, czy Poznań.

Od kiedy Pani biega? Kto Panią do tego zachęcił?

– Regularnie biegam od 2007 roku, czyli od ostatniego roku liceum. W latach szkolnych biegałam sporadycznie, głównie na zawodach. Jednakże już w czwartej klasie szkoły podstawowej byłam bardziej wytrzymała na długich dystansach niż chłopcy w moim wieku. Pamiętam, że tylko jeden kolega z klasy, trenujący regularnie piłkę nożną, był ode mnie szybszy na sprawdzianie na 800 m. Niestety, z powodu mieszkania na wsi nie miałam dostępu do żadnego klubu sportowego, aby rozpocząć regularne trenowanie. Dopiero w liceum do regularnego trenowania zachęcił mnie szkoleniowiec toruńskiego Miejskiego Klubu Lekkoatletycznego. Zwrócił na mnie uwagę, gdy na zawodach szkolnych zajęłam II miejsce, tuż za regularnie trenującą biegaczką. I tak zaczęła się moja przygoda z bieganiem „na poważnie”.

Co daje Pani bieganie, co Panią najbardziej w nim pociąga?

– Bieganie to dla mnie antidotum na zmęczenie psychiczne związane z dniem codziennym, wszelkimi stresami na studiach, w pracy, czy w życiu prywatnym. Nawet gdy jestem bardzo czymś zdenerwowana, już bo pierwszych przebiegniętych kilometrach złość ustaje. Tak naprawdę odpoczywam biegając, co osobie niebiegającej może wydawać się dziwne. Co więcej, podczas biegania silnie dotleniam mózg, a w związku z tym właśnie wtedy udaje mi się wymyśleć najbardziej kreatywne koncepcje, czy rozwiązania jakichś problemów. Myślę też, że to właśnie bieganie dodało mi pewności i determinacji w realizowaniu wyznaczonych celów. Często od rodziny słyszę: „kiedyś byłaś taką cichą myszką, nie to co teraz”. Poza tym, bieganie pozytywnie wpływa na zdrowie, m.in. na układ krążenia - moje tętno spoczynkowe to obecnie 52 uderzeń na minutę (a czym mniej intensywna praca serca tym dłuższe życie), czy układ odpornościowy – odkąd biegam nigdy nie leżałam w łóżku z powodu grypy i innych dolegliwości. Najbardziej jednak w bieganiu pociąga mnie przekraczanie własnych granic, które wydają mi się nie do złamania. Mam tu na myśli osiąganie coraz lepszych wyników sportowych.

O czym Pani najczęściej myśli, biegając na treningach?

– O wszystkim – marzeniach, facetach, najbliższej przyszłości, sprawach codziennych... Częściej – oczywiście - myślę o pozytywnych rzeczach, niż negatywnych. Z kolei gdy mam wymagający trening, staram się skupić na właściwym wykonaniu zadania biegowego. Co ważne, gdy mam stresujący dzień w pracy lub na uczelni, na treningu biegowym zazwyczaj udaje mi się całkowicie „zresetować” i o tym nie myśleć – bieganie jest bowiem moim lekiem na wszelkie smutki.

Jak często Pani biega?

– Wykonuję ok. 8-9 jednostek treningowych w tygodniu, czyli zdarza mi się biegać dwa razy dziennie. W tym roku zamierzam przebiec swój pierwszy maraton, dlatego też zwiększyłam kilometraż, co oznacza potrzebę poświęcenia więcej czasu na sport. Zdarza mi się, że wstaję wcześnie rano - przed pracą - na pierwszy trening, potem jadę do pracy, z pracy na uczelnię, z uczelni znów do pracy, po pracy na drugi trening, a wieczorem czekają na mnie jeszcze obowiązki domowe. Nie wystarcza - niestety - czasu na porządny sen, a regeneracja w tym, jak w każdym innym sporcie, jest bardzo ważna. Wobec tego nie mogę w pełni poświęcić się dla sportu, który kocham i nigdy nie dowiem się, na co byłoby mnie stać, gdybym tylko trenowała, jadła i spała oraz cyklicznie jeździła na zgrupowania, czy obozy klimatyczne. Dlatego jestem wyczynowym amatorem, ale nie zawodowcem.

Czy biegając jeszcze jako studentka, powtarzała Pani sobie materiał do egzaminów? Trudno sobie inaczej wyobrazić, jak czasowo dawała Pani radę studiować dwa kierunki i równocześnie intensywnie trenować bieganie…

– Zdarzało się, jednak naprawdę rzadko. Owszem, potrafiłam przypominać sobie cały materiał na dany egzamin, będąc w ruchu. Ale standardowo podczas sesji egzaminacyjnej treningi traktowałam jako moment odłożenia książek i dotlenienia organizmu. Z kolei po treningu biegowym „pochłaniałam” wiedzę w bardzo szybkim tempie. Biegając, często słucham anglojęzycznych podcastów, aby mieć stały kontakt z językiem, oraz audiobooków. Przed maturą podczas treningu słuchałam „Lalki” Bolesława Prusa i do dziś pamiętam jej fabułę. Moim zdaniem, nie ma lepszego sposobu na dotlenienie mózgu i efektywniejszą pracę umysłową, niż odbycie treningu biegowego w lesie.

Na jednym z portal dla biegaczy ktoś nazwał Panią córką wiatru, nawiązującdo odnoszonych przez Panią sukcesów. Jaką strategię ich zdobywania Pani przyjmuje? Jak wysoko stawia Pani sobie „poprzeczki” związane z szybkością biegania? Postanawia Pani np.: daję sobie 35 minut na pokonanie 10 km i potem po prostu taki wynik osiąga?

– Nie jest łatwo osiągać sukcesy, zwłaszcza przy intensywnym trenowaniu bez właściwego wypoczynku. Dążenie do wysokich wyników wiąże się z całkowitym podporządkowaniem życia sportowi, a ja nie mam takiej, możliwości. Osiągnięcie danego wyniku sportowego np. na dystansie 10 km, jest efektem wykonania konkretnej pracy biegowej. Aby poprawić wynik o jedną dziesiątą sekundy, sprinterzy muszą wykonać bardzo dużo specjalistycznych treningów. Tak samo jest w sytuacji utrzymania danego poziomu sportowego. Nikt ze sportowców nie ma takiego talentu, żeby bez odpowiedniej pracy i poświęcenia był w stanie zdobyć złoto olimpijskie. Do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami. Ja po danych treningach jestem wstanie oszacować, jaki wynik mogę „nabiegać” i staram się go realizować. Racjonalna taktyka biegu odgrywa kluczową rolę, zwłaszcza na dłuższych dystansach.

Chciała Pani także startować w triatlonach, choć podobno nie umiała Pani pływać…

– Niestety, nie udało mi się jeszcze wystartować w zawodach triathlonowych, choć miałam taki zamiar. Planowany start związany był z założeniem przeze mnie i kilku innych entuzjastów aktywności fizycznej Stowarzyszenia Iron Help i realizacją jego nadrzędnej misji – pokonania połówki ironmana (1,9 km pływanie + 90 km rower +21 km bieg). W zamian za każdy pokonany kilometr gwarantowana jest dotacja sponsorska na szczytny cel. To prawda, że na rok przed planowanym startem na dystansie połowy ironmana kompletnie nie umiałam pływać. Jednakże silna determinacja i liczne treningi na basenie spowodowały, że 4 miesiące od pierwszych ćwiczeń byłam już wstanie swobodnie pływać kraulem, pokonując ok. 2,5 km w godzinę. Zatem nie ma rzeczy niemożliwych. Ale w triathlonie nie wystartowałam, gdyż zbyt intensywne treningi na basenie i na szosówce źle wpłynęły na moje wyniki biegowe – a ten sport do dzisiaj stanowi dla mnie priorytet. Z ciężkim bólem serca musiałam zrezygnować z dalszych treningów poza bieganiem. Jednakże w ramach rekompensaty zorganizowałam inną misję Stowarzyszenia Iron Help – akcję charytatywną towarzyszącą imprezie biegowej – Run Toruń 2014. Na pewno wypróbuję swoich sił w triathlonie, ale troszkę później.

Rozmawiała: Kinga Nemere-Czachowska
(styczeń 2015)

Andżelika Dzięgiel – działalność na rzecz sportu
  • III 2013 – tytuł „Kobiety Roku 2012” w plebiscycie tygodnika „Teraz Toruń”
    • za propagowanie aktywności fizycznej wśród społeczności lokalnej
  • 12 X 2013 – laureatka konkursu na najlepsze wydarzenie sportowe w ramach ogólnoeuropejskiej kampanii „MOVE Week - Tydzień ruchu”
    • pomysłodawczyni i organizatorka imprezy „Mens SANA in corpore SANO w Grodzie Kopernika!” (220 uczestników)
  • od X 2013 – Członek Zarządu Stowarzyszenia „Run To Run”
    • organizacja masowej imprezy biegowej „10 km Run Toruń – Zwiedzaj ze Zdrowiem!” 2014 (1500 uczestników)
  • od X 2013 – Wiceprezes Stowarzyszenia Iron Help (działalność o profilu charytatywnym)
  • od III 2012 – Koordynatorka ogólnopolskiej akcji społecznej „BiegamBoLubię”
    • w Toruniu, prowadzenie zajęć rekreacyjno-sportowych
  • od X 2009 – Wiceprezes Klubu Maratońskiego UMK
    • organizacja imprez biegowych (jesiennych edycji „Barbarkowego Biegu Przełajowego”, Biegu „Liczby PI”, „Biegu Sylwestrowego”), pomoc w organizacji „Półmaratonu św. Mikołajów” (przeprowadzanie wspólnych treningów, koordynowanie rejestracji nowych członków)
  • od X 2009 – Członkini Akademickiego Związku Sportowego
    • pomoc w organizacji Akademickich Mistrzostw Polski w ergometrze wioślarskim (12-13.04.2014, UCS UMK)
  • od 2009 – Pomoc w organizacji wielu imprez sportowych:
    • IV Nocny Maraton Świętojański (6.06.2009, Gdynia)
    • XII Bieg Niepodległości (11.11.2009, Gdynia)
    • Bieg Europejski (8.05.2010, Gdańsk)
    • VI Nocny Bieg Świętojański (19.06.2010, Gdynia)
    • VI Bieg Katorżnika (15.08.2010, Kokotek)
    • Mistrzostwa Polski w Aquathlonie (rokrocznie od 2010 roku, Gdynia)

Andżelika Dzięgiel – osiągnięcia sportowe

Sukcesy sportowe

  • II 2011 – zwycięstwo na Międzynarodowym Festiwalu Biegowym w Limassol na dystansie 10 km (Cypr)
  • IX 2011 – srebrny medal na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski na dystansie 10 000 m
  • IX 2012 – złoty medal na Akademickich Mistrzostwach Polski w półmaratonie
  • IX 2013 –srebrny medal na Akademickich Mistrzostwach Polski w półmaratonie
  • IX 2013 – brązowy medal na Akademickich Mistrzostwach Polski w biegach przełajowych
  • od 2012 – I klasa sportowa w lekkiej atletyce na dystansach od 3000 m do półmaratonu
  • 18 II 2014 – odznaczenie złotą odznaką Akademickiego Związku Sportowego

Wyniki w biegach

Półmaraton Świętych Mikołajów 2014Hala:

  • 1000m – 3:03:20 (12.01.08 – Grudziądz)

Stadion:

  • 800m – 2:19:81 (10.05.08 – Grudziądz)
  • 1000m – 3:01:01 (03.05.08 – Toruń)
  • 1500m – 4:43:41 (24.05.08 – Łódź)
  • 3000m – 9:51:44 (31.08.13 – Biała Podlaska)
  • 5000m – 17:38:07 (23.05.12 – Kutno)
  • 10000m – 36:35:24 (17.09.11 – Białe Błota)

Ulica:

  • 5km – 17:44 (1.09.13 – Aktywnie dookoła Poznania – Bednary)
  • 10km – 36:33 (28.31.11 – ATEST PZLA – Lubawa)
  • 15km – 56:52 (24.03.13 – międzyczas na połówkę)
  • 21,097km – 1:19:28 (24.03.13 – ATEST PZLA – Warszawa)

Biegi przełajowe:

  • 5km – 18:40 (19.03.2011r. – Golub-Dobrzyń)
  • 6,666km – 26:32 (5.03.2011r. – TC Toruń)
  • 6,55km – 25:26 (6.07.2011r. – TC skrócona trasa)
  • 7,5km – 27:59 (13.04.2011r. – GP Toruń)